Zamień oczekiwania na wdzięczność,
a świat od razu stanie się lepszy.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Na jagody

Sobota.
Idziemy na jagody, na jagody. W góry. Pod górę. Daleko. Droga zajęła nam ponad 2 godziny.
Idąc zbieraliśmy grzybki. Tylko te obok drogi. Bardzo szybko koszyk zapełnił się samymi borowikami :) :) :)
Jagódek uzbieraliśmy ok 5 litrów. W zimie pierogi będą smakować bosko :o)
W drodze powrotnej doszło jeszcze sporo prawdziwków, podgrzybków i maślaków :) oraz kilka kurek



Niedziela.
Grypa jelitowa/ żołądkowa w najgorszym wydaniu...

Dziś powrót do świata żywych :) JUPI

piątek, 5 sierpnia 2011

JUPI !!!

To moje i Juniora :)
Mały w lesie źle się poczuł; chyba coś wczoraj zjadł i nie poszaleliśmy tyle, ile było w planie... Mały Bidulek...
Teraz już z nim lepiej, choć droga powrotna do domu nie należała do przyjemnych :/

Nasze grzybki wjechały Tacie na ambicję, więc po pracy wsiadł na rower ;o) i przywiózł


Suszenie, marynowanie i zjadanie na bieżąco :)
A jutro znów... :) przyjemne z pożytecznym :) 

czwartek, 4 sierpnia 2011

Powtórka z rozrywki...

... okazała się strzałem w dziesiątkę !!!
Choć rano ciężko było wstać z wygodnego łóżka, to nasze poświęcenie opłaciło się ;o)
Na miejscu docelowym spotkaliśmy Pana wracającego do domu; patrząc na nas "z góry" stwierdził, że nie ma w lesie grzybów; w jego koszyku było tylko kilka kapeluszy.
No trudno. Widać nie szukał dobrze albo chodził tam, gdzie nie trzeba ;)
Pierwszą atrakcją była przeprawa przez głęboki i rwący strumień. Tak, tak. Kinia potrafi wybrać super drogę. No ale zdolne z nas dzieciaki i udało się :)
Po chwili spotkaliśmy drugiego Pana, który zaglądając do naszego koszyka powiedział, że on to podgrzybków i maślaków to nawet nie zbiera.... a sam szedł z pustą siatką...
hmmm samych "przyjemnych" grzybiarzy napotkaliśmy wczoraj...
No cóż; bywa i tak. OK, koniec smęcenia.

Większość trasy to cudny las bukowy :)

W lesie iglastym można znaleźć interesujące szyszki :)
No ale to nie szyszek szukaliśmy.
Grzybów było bardzoooooooooo dużoooooooo JUPI JUPI JUPI !!!
Głównie kurki, borowiki, podgrzybki i maślaki; do tego kilka kozaków :) cudne zbiory !!!
hmmm a gdyby wszystkie były zdrowe, to nie mielibyśmy jak ich do domu zabrać ;o) robaki były szybsze od nas....
Jeszcze kilka słów o pozostałcyh atrakcjach ;o)
Piękne gniazda os.... trzy wielkie... mniejszych nie liczyliśmy... szybko się biega w takich momentach hihihi ;o)
Małe, wielkie i gigantyczne mrowiska.... czemu nie omijaliśmy? bo obok rosły prawdziwki i nie można tak pozostawiać ich ;o) zerwać grzyba i w nogi, gdzieś w spokojne miejsce :)
Skaczące żaby i ropuchy... przyprawiają o atak serca ;)
Brakowało tylko węży :)

Dziś był dzień przerwy. Dzień zakupowo spacerowy :)
Jutro znów z koszykiem do lasu.... jeśli nie będzie padać :)

wtorek, 2 sierpnia 2011

I love it!!!

Kocham godzinami snuć się po lesie w poszukiwaniu grzybków :) :) :)
Świeże powietrze :)
Z dala od ludzi i hałasu :)
Las las las las las las !!!
Zapach drzew ziemi....
Strumyczki z czystą wodą :)
No i przepyszne grzybki na wyciągnięcie ręki :o)

Dziś pierwszy w sezonie muchomor czerwony !!! (on do tych przepysznych się nie zalicza ;) ) 

W mieszkaniu roznosi się wspaniały zapach grzybów: i suszonych i duszonych :) Borowiki, podgrzybki, kozaki, kurki i maślaki :)

Jutro powtórka z rozrywki :) Zmieniamy tylko las :)

PS. zapraszam na blog Motylka i do zabawy w "podaj dalej" :)
Niespodzianka - podaj dalej :)