Zamień oczekiwania na wdzięczność,
a świat od razu stanie się lepszy.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Kinesio Taping, czyli mój "plan na jutro" ;)

"Plan na jutro" wypalił w 100% dopiero dziś :) Od piątku było na 50%
O tej super metodzie możecie poczytać tu: Fizjomedica CRF Kinesio Taping oraz tu kinesiologytaping.pl.
Blada łapka oklejona różowym plastrem. A co! Troszkę koloru jesienią nie zaszkodzi ;)
KP to świetna sprawa. Warto poczytać i w razie czego skorzystać :)

***

W weekend Dolnośląska Szkoła Wyższa: uczyliśmy się zabaw, piosenek, ćwiczeń. Dziś kilka testowałam na Juniorze: cieszył się i rechotał jak szalony :)
Szkoda, że ta podyplomówka trwa tylko trzy semestry.

W sobotę wieczorem D. wyciągnęła mnie na urodziny koleżanki, gdzie piłam nieziemsko pyszną cytrynówkę. Cytryn było w niej chyba więcej niż spirytusu. I bardzo dobrze. Rano żadnych "śladów" imprezy ;o)
Muszę zdobyć przepis i zrobić. Na zimowe wieczory będzie rewelacyjna :)

A jutro do szkoły umówić dokładny termin praktyki :)

poniedziałek, 31 października 2011

Tymczasem w lesie :)

***
Wczorajszy ból głowy umożliwił dokończenie zakładki :)
Kilka zamówionych czeka na wykonanie. Muszę się jakoś zorganizować i znaleźć czas na robienie supełków ;)
***
Ostatnio dostałam wspaniały prezent od Ani z Pracowni Filcer
istne cudeńka!!!
.... i znów mam swoje ulubione kolczyki :) :) :)
***
a teraz do roboty: lekcje i praca z prawa oświatowego  :) :) :)

niedziela, 23 października 2011

Szybki spaceromarsz po lesie ;)


potem 20 minut przerwy i do pracy ;)
*
a teraz cudowny odpoczynek z zieloną herbatą i malinową nalewką  :)
gdyby jeszcze ktoś moje myśli oczyścił.... by było idealnie...

piątek, 7 października 2011

Liście lecą z drzew
Liście lecą z drzew
Liście lecą z drzew
tańczą i wirują na ulicach i chodnikach :)
kolorowo pięknie wesoło :)
Troszkę się ochłodziło, ale i tak jest cudnie :)
I w końcu deszcz. Krople spadające na parapet, na okno, szum drzew i liści. Czy jest lepsza kołysanka?
***
Po wczorajszym Ladies Styling PSB dokucza. Za dużo rotacji było. To znaczy dla normalnego człowieka nic nadzwyczajnego, ale dla mnie ciut ciut ciut zu viel. Muszę nad tym poćwiczyć. Na tyle, ile się tylko da.
Dziś salsa i bachata w nowej szkole. Całkiem inaczej prowadzone zajęcia. S and B nigdy za dużo ;o)
***
Jutro liczenie kart do głosowania. Mam nadzieję, że szybko nam pójdzie.
***
A w domu znów zaczyna się chorowanie... ;o)

poniedziałek, 3 października 2011

piątek, 30 września 2011

W parku


Kreda mało-pyląca.
Trudno z rąk i ubrań schodząca ;o)

Malowanie w międzynarodowym składzie.
Trzeba wykorzystać ciepłe jesienne popołudnia :)

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Na jagody

Sobota.
Idziemy na jagody, na jagody. W góry. Pod górę. Daleko. Droga zajęła nam ponad 2 godziny.
Idąc zbieraliśmy grzybki. Tylko te obok drogi. Bardzo szybko koszyk zapełnił się samymi borowikami :) :) :)
Jagódek uzbieraliśmy ok 5 litrów. W zimie pierogi będą smakować bosko :o)
W drodze powrotnej doszło jeszcze sporo prawdziwków, podgrzybków i maślaków :) oraz kilka kurek



Niedziela.
Grypa jelitowa/ żołądkowa w najgorszym wydaniu...

Dziś powrót do świata żywych :) JUPI

piątek, 5 sierpnia 2011

JUPI !!!

To moje i Juniora :)
Mały w lesie źle się poczuł; chyba coś wczoraj zjadł i nie poszaleliśmy tyle, ile było w planie... Mały Bidulek...
Teraz już z nim lepiej, choć droga powrotna do domu nie należała do przyjemnych :/

Nasze grzybki wjechały Tacie na ambicję, więc po pracy wsiadł na rower ;o) i przywiózł


Suszenie, marynowanie i zjadanie na bieżąco :)
A jutro znów... :) przyjemne z pożytecznym :) 

czwartek, 4 sierpnia 2011

Powtórka z rozrywki...

... okazała się strzałem w dziesiątkę !!!
Choć rano ciężko było wstać z wygodnego łóżka, to nasze poświęcenie opłaciło się ;o)
Na miejscu docelowym spotkaliśmy Pana wracającego do domu; patrząc na nas "z góry" stwierdził, że nie ma w lesie grzybów; w jego koszyku było tylko kilka kapeluszy.
No trudno. Widać nie szukał dobrze albo chodził tam, gdzie nie trzeba ;)
Pierwszą atrakcją była przeprawa przez głęboki i rwący strumień. Tak, tak. Kinia potrafi wybrać super drogę. No ale zdolne z nas dzieciaki i udało się :)
Po chwili spotkaliśmy drugiego Pana, który zaglądając do naszego koszyka powiedział, że on to podgrzybków i maślaków to nawet nie zbiera.... a sam szedł z pustą siatką...
hmmm samych "przyjemnych" grzybiarzy napotkaliśmy wczoraj...
No cóż; bywa i tak. OK, koniec smęcenia.

Większość trasy to cudny las bukowy :)

W lesie iglastym można znaleźć interesujące szyszki :)
No ale to nie szyszek szukaliśmy.
Grzybów było bardzoooooooooo dużoooooooo JUPI JUPI JUPI !!!
Głównie kurki, borowiki, podgrzybki i maślaki; do tego kilka kozaków :) cudne zbiory !!!
hmmm a gdyby wszystkie były zdrowe, to nie mielibyśmy jak ich do domu zabrać ;o) robaki były szybsze od nas....
Jeszcze kilka słów o pozostałcyh atrakcjach ;o)
Piękne gniazda os.... trzy wielkie... mniejszych nie liczyliśmy... szybko się biega w takich momentach hihihi ;o)
Małe, wielkie i gigantyczne mrowiska.... czemu nie omijaliśmy? bo obok rosły prawdziwki i nie można tak pozostawiać ich ;o) zerwać grzyba i w nogi, gdzieś w spokojne miejsce :)
Skaczące żaby i ropuchy... przyprawiają o atak serca ;)
Brakowało tylko węży :)

Dziś był dzień przerwy. Dzień zakupowo spacerowy :)
Jutro znów z koszykiem do lasu.... jeśli nie będzie padać :)

wtorek, 2 sierpnia 2011

I love it!!!

Kocham godzinami snuć się po lesie w poszukiwaniu grzybków :) :) :)
Świeże powietrze :)
Z dala od ludzi i hałasu :)
Las las las las las las !!!
Zapach drzew ziemi....
Strumyczki z czystą wodą :)
No i przepyszne grzybki na wyciągnięcie ręki :o)

Dziś pierwszy w sezonie muchomor czerwony !!! (on do tych przepysznych się nie zalicza ;) ) 

W mieszkaniu roznosi się wspaniały zapach grzybów: i suszonych i duszonych :) Borowiki, podgrzybki, kozaki, kurki i maślaki :)

Jutro powtórka z rozrywki :) Zmieniamy tylko las :)

PS. zapraszam na blog Motylka i do zabawy w "podaj dalej" :)
Niespodzianka - podaj dalej :)

czwartek, 31 marca 2011

Hulajnoga i inne

Wreszcie jest !!! Nie taka, jak chciałam....ale co tam :)
Miała być ta po prawej, a jest ta z lewej...

Nie wiedziałam, że to takie świetne i..... takie męczące hahahaha :) Przyglądając się śmigającemu Juniorowi, można by stwierdzić: "błahostka" ;o) Pozory mylą jednak.
Jeżdżąc ponad pół godziny umęczyłam się strasznie. Nóżki też ;o) .... i nawet nie dogoniłam Małego :/ Odegram się na rolkach ;)
Jeżdżąc ponad pół godziny uśmiałam się nieźle !!!  Pół godziny z ogromnym rogalem na gębie ;o) I nadal z niej nie schodzi. Po weekendzie znów poszalejemy :)

W nocy napisałam, że trzeba się przespać. Było tak pięknie dopóki przed 7 nie zostałam zbudzona okrzykiem: "włamanie było!!!" .... Junior nie był zmartwiony tylko podniecony. Niecierpliwy czekał na Policję. I się strasznie cieszył, że będzie śledztwo, że będą zbierać odciski palców, zabezpieczać dowody; odnajdą sprawców w bazie danych... itp ;) hihihi a Pana Policjanta rozśmieszył na wejściu ;)

Praca do przodu. Mniej niż powinnam oddać w sobotę...ale może jeszcze we Wrocławiu coś dopiszę. Przy pomocy kogoś, tj. pracy wspólnej :)

Uczennica na korepetycjach idzie jak burza i w szkole same sukcesy !!! A mnie to bardzo cieszy :) Bardzo bardzo bardzoooo :) :) :)

Rehabilitacja. Moja Terapeutka, choć drobniejsza ode mnie - potrafi mnie powalić dwoma dotknięciami w pewne czułe miejsca. A ja taki sierotek tylko leżę i się zwijam z bólu :/
heh...te tkanki.... praca iście syzyfowa z nimi, ale wiem co robić; jak rozciągać, jak "rozbijać" itp. Byle nie było gorzej.
PSB podejrzany. Odliczanie do 11 IV do TK. "Pokaż kotku, co masz w środku" :) Już nie mogę się doczekać. A potem jeszcze wizyta u Dr-ów ;o) Czyli same plusy :)


Jutro już kwiecień. Jak ja lubię 1 IV :o)

niedziela, 27 lutego 2011