Zamień oczekiwania na wdzięczność,
a świat od razu stanie się lepszy.

czwartek, 25 lipca 2013

Zagajnik brzozowy.
Oko w oko z ogromną żmiją zygzakowatą.*
Potem chyba pobiłam rekord świata w biegach przełajowych.

* w swym życiu widziałam już dziesiątki żmijek, ale takiego byka, to jeszcze nigdy....

środa, 24 lipca 2013

a dziś tak dla odmiany ;)

niedziela, 21 lipca 2013

Prawie 20 kilometrów w nogach. 400 metrów przewyższenia terenu. Trzy litry jagód zebrane na wysokości 850 m n.p.m. Mnóstwo słodziutkich poziomek. No i standardowo grzybki :)
Piękna pogoda, widoczność rewelacyjna - widoki super :)








Jutro dzień odpoczynku i załatwiania spraw przyziemnych ;)

sobota, 20 lipca 2013

Tydzień szybko zleciał. Poniedziałek zaczęłam od rehabilitacji. Potem się rozchorowałam, odwołałam wszystkie wyjazdy, spotkania i wizytę u dentysty (ale co się odwlecze....). Przespałam dwa dni i wróciłam do żywych :) Mogłam nadrobić zaległości czytelnicze, z czego jestem bardzo zadowolona. Przy okazji odkryłam kilku rewelacyjnych autorów. Siedząc w domu wymyślałam też nowe przepyszne potrawy z cukinii. Zazwyczaj omijałam ją szerokim łukiem. A tu proszę, jak się dobrze zrobi, to smakuje bosko :)

W czwartek dostałam piękny prezent. Tak piękny, że aż muszę się pochwalić :)
To cudne oczko, to kamień księżycowy.

a weekend... no cóż...nie będę oryginalna: wypad z Juniorem do Jagniątkowa w poszukiwaniu leśnych pyszności :)
rodzinka kozaków

no dobra, to może nie jest pyszność smakowa (choć kto wie)...ale cieszy oczy :)

tym razem tylko garstka kurek

żółciutkie maślaczki

podgrzybki brunatne

podgrzybki złotawe

kozaki

mleczaje świerkowe

borowiki szlachetne

borowiki ceglastopore
I tak część już się suszy, z prawdziwków robi się sos, jedne będą się mrozić, a pozostałe marynować :)

Jutro lecimy jeszcze wyżej robić następne zapasy na chłodniejszą część roku, ale tym razem po jagody :)

niedziela, 14 lipca 2013

Tak jak lubię,

czyli aktywny weekend :)
No ale po kolei. Od dwudziestu pięciu lat na borowickiej polanie odbywają koncerty - spotkania z poezją śpiewaną (i nie tylko). Nie wiedzieć czemu do tej pory tam nie dotarłam. W sobotę był mój debiut. Człowiek mądrzeje z wiekiem? no ale lepiej późno niż wcale
W cudownym miejscu z super towarzystwem od popołudnia
do późnej nocy
Leżeć na polanie pod nocnym gołym zachmurzonym niebem.... coś wspaniałego
i słuchać.... W Tym Sęk, Stanisława Soykę i Piotra Bukartyka

Kilka godzin snu i z powrotem w karkonoskie lasy :)
Ja uwielbiam chodzić. Czyste powietrze, piękne okoliczności przyrody, śpiewające ptaki. Odpoczynek gwarantowany. A przy okazji można znaleźć różne leśne skarby: poziomki, jagody i oczywiście grzybki. Natura się rozkręca i w koszyku dziś była piękna różnorodność - maślaki, kozaki, kurki, prawdziwki, podgrzybki, zajączki, borowiki ceglastopore, kolczaki :)


Borowiki się już suszą :) a z reszty znów będzie pyszny sos i jajecznica :)

Dziś łażąc po lesie (a chodziłam po nim setki razy) odkryliśmy piękny ogromne grupy skalne wyglądem przypominające kanion. Nie ma tego nawet na mapie. Strome pionowe skały o wysokości ok. 15-20 metrów po prostu WOW!!!

Zdjęcia z komórki -niestety nie oddają piękna tego miejsca. Następnym razem zejdziemy i wejdziemy do środka :)



niedziela, 7 lipca 2013

Wczoraj

ustanowiliśmy z Młodym nowy rekord dzienny: 2,1 kg kurek :)
Świetnie je się zbiera. I szybko. Rosną całymi chmarami - tylko rwać ;)
Potem już nie jest tak kolorowo ;) znaczy się po powrocie do domu. Każdą jedną kurkę trzeba szczoteczką lub pędzelkiem oczyścić :) praca na kilka godzin :) i jeszcze kilku(a)krotne płukanie...
ale czego się nie robi dla pysznego sosu? przed chwileczką skończonego - część na teraz, część na późną jesień :)

Wczoraj też był jeden pan kozak. Wielki i przy samej drodze. Nikt tamtędy nie chodzi, czy jak?
 
No i pyszne malutkie słodziutkie skarby :) :) :)
I jak tu nie kochać lasu?

a teraz czas na kosza :)