Zamień oczekiwania na wdzięczność,
a świat od razu stanie się lepszy.

wtorek, 2 kwietnia 2013

W czasach licealnych, czyli ponad 10 lat temu miałam swoje ulubione jeansy. Rewelacyjne pod każdym względem. Potem... potem się zwiększyłam i nie mogłam ich nosić. Czekały na mnie w szafie. A ja czekałam, kiedy je wreszcie założę. 
W końcu udało mi się pomniejszyć siebie i dnia dzisiejszego wzięłam się za porządne porządki ubraniowe. Sięgnęłam po ukochane spodnie i.... i są dobre! tylko... tylko już mi się nie podobają. W głowie myśl: jak ja to mogłam kiedyś nosić?! 

Pomniejszenie siebie zaowocowało sporym poluzowaniem szafy :) a to podoba mi się bardzo :)
Pozbywanie się rzeczy - lubię to!

W planach dalszy ciąg minimalizacji :)
na wielu frontach  


8 komentarzy:

  1. A jak tego pomniejszenia dokonałaś? Ja musze też po hutrowych ilościach ptasiego nabiału, jaki w ostatnich tygodniach przyjmowałam. Szukam bezbolesnego sposobu;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) zainspirowałam się zasadami diety zasadowej :D
      pieczywa prawie nie tykam (chyba, że sama upiekę z mąki orkiszowej i żytniej)
      dużo warzyw
      kasza jaglana
      owoce
      mięcha też omijam

      mniej nabiału...

      słodycze... heh :D ciężko bez nich, no ale jem tylko te, które sama przygotuję :)

      Usuń
  2. Ja tam nie lubię szafy opróżniać.... wręcz odwrotnie... wciąż jakiś nowy łaszek upycham.. i już się nie mieszczą (a szafy mam pokaźne ojj... pokaźne) i wciąż... nie mam się w co ubrać ;-)))
    a diety... cóż...kiedyś przy jedne dzień wytrwałam... była to pierwsza i... ostatnia w mim życiu ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie...pełna szafa i nie ma co na siebie włożyć... więc systematycznie robię przegląd i pozbywam się tego, w czym już dawno nie chodziłam...klasyki oczywiście zostają, bo pewne rzeczy raz na rok się zakłada ;)
      komuś z pewnością się bardziej przydadzą :)

      a dieta - jak dla mnie to ma znaczenie-nowy styl życia :) coś już na zawsze (do modyfikacji oczywiście); nie coś na jakiś czas

      Usuń
  3. Pozbywanie się rzeczy nie idzie mi najlepiej, ale mam swoje małe sukcesy. Miesiąc przed świętami zrobiliśmy porządki w garderobie i wynieśliśmy dla potrzebujących chyba ze cztery wielkie torby ubrań. Ale to były porządki generalne, po których poczułam się lepiej w środku :) Zostało jeszcze parę rzeczy, nad którymi muszę się zastanowić zanim się z nimi rozstanę.
    Buziaki *)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się wczoraj 6 pozbyłam... już są w kontenerze
      i wcale mi nie żal
      zostają tylko te najpotrzebniejsze.... :)

      Usuń
  4. U mnie takie ciuchowe czystki nie przebiegają zbyt sprawnie... chyba z sentymentu. Mam mnóstwo marynarek wszelkiej maści jeszcze z czasów, gdy uczyłam w szkole (są nawet takie z czasów studiów czyli z lat 80)... bo uwielbiam marynarki. Od 10 lat mieszkamy nad jeziorem i wspomniane "ulubienice" nie bardzo pasują na spacery z psem. Jednak nie potrafię się ich pozbyć. Ostatnio dałam je nawet do czyszczenia... to będzie ich wiosenny come back:):)
    Dzięki za świąteczną wizytę!
    Słońca i kolorów życzę!!!
    Jak widzę, dietka działa... GRATULUJĘ!

    PA!
    Tomaszowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kilka rzeczy wiekowych też mam - np sweter mojej mamy, który ona nosiła w moim wieku. Jest boski i niezniszczony :)
      i się go nigdy nie pozbędę :)

      a dietka działa działa :) tego mi było trzeba :)

      Usuń