Zamień oczekiwania na wdzięczność,
a świat od razu stanie się lepszy.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Rehabilitacja

Ciut o działaniach ;)
Tekst ukradziony Katji - Dziennik z remontu 
warty przeczytania i zapamiętania :)
Ciut poszatkowany ;)
zgadzam się w 100% i podpisuję rekami i nogami :) sama nie potrafiłabym lepiej tego napisać, ale czuję i postępuję tak samo :)

" To właśnie dzięki MĄDREJ REHABILITACJI w piorunującym tempie wróciłam do pełni sił (...). To co osiągnęłam zawdzięczam tylko rehabilitacji na najwyższym poziomie i swojej mrówczej, niezłomnej harówce. Nie żałuję ani jednej chwili jaką poświęciłam na ciężką pracę i ćwiczenia, podczas których nie raz płakałam nad swoją ułomnością. Doskonale zdaję sobie sprawę, że dobrze wyszkolonych terapeutów w dziedzinie bioder wciąż jest mało.
Ale jednak są! Wystarczy tylko dobrze ich poszukać. W tym zakresie zawsze służę pomocą. Rehabilitacja jest dziedziną, która obecnie rozwija się w szalonym tempie. Uważam, że jest tak samo ważna jak sama kwestia poddania się zabiegowi. A już na pewno to drugie nie może funkcjonować bez pierwszego!
To jak naczynia połączone. Nie mogę uwierzyć, że często lekarze tak bardzo bagatelizują rehabilitantów. Przecież lekarze i rehabilitanci powinni współpracować ze sobą na zasadach partnerstwa! Bo przecież i jedni i drudzy mają na uwadze zdrowie pacjenta. Czasem zaczynam myśleć, że to jakaś zmowa milczenia albo swego rodzaju obawa lekarzy o ich własne pozycje, władzę i niepodważalne decyzje. Bo przecież cały czas to lekarze w świadomości pacjentów stanowią wyrocznię. Wykwalifikowani, dobrze wykształceni fizjoterapeuci, po studiach, z dyplomami, po specjalistycznych, drogich europejskich kursach, indywidualnie podchodzący do pacjenta pojawiają się jak grzyby po deszczu.(...)
Bolesne jest to, że wciąż wielu medyków (i nie tylko) uważa zawód fizjoterapeuty za zawód paramedyczny! To niestety ściśle wiąże się z nieunormowanym do dziś od iluś tam lat w naszym kraju projekcie ustawy o zawodzie fizjoterapeuty... Przez tego rodzaju działanie fizjoterapeuci nie są niezależni, nie mają praw do kierowania pacjentów na specjalistyczne badania, wnioskowania o sprzęt i pomoce rehabilitacyjne itp.
Wiem, że moje hipotezy mogą wydać się kontrowersyjne, ale płakać mi się chce kiedy słyszę z ust niektórych lekarzy, że po takich operacjach jak endoproteza czy właśnie osteotomia młodzi ludzie nie wymagają rehabilitacji!
Czy można być aż tak zatwardziałym w poglądach w XXI wieku?! Na zachodzie rehabilitacja robi furorę, staje się czymś nieodłącznym po każdej operacyjnej ingerencji. A u nas - jak w Średniowieczu.... Czas uleczy wszystko! Przepraszam...jakie wszystko?? Jeśli mowa o kościach to się zgadzam, bo na zrost kości ma wpływ właśnie czas i tego nie da się przyspieszyć, ale czy nic nierobienie i leżenie plackiem sprawi że nasze mięśnie, tkanki, ścięgna, skóra również samoczynnie dozna cudownego uleczenia?! Z punktu widzenia medycyny czy rehabilitacji jestem nikim ale nawet mi, laikowi włos się jeży na głowie kiedy słyszę albo czytam tego rodzaju teorie. 

Szanuję i doceniam lekarzy specjalistów którzy wykonują świetną robotę wyciągając nas z bólu, dając szansę na nowe lepsze życie - chwała im za to. Są wspaniali w tym co robią i jestem szczęśliwa, że mam do czynienia z takimi, którzy robią to z serca, mają prawdziwe powołanie i faktycznie chcą nieść pomoc. Inną sprawą jest to, że niestety nie uważam ich za wyrocznie w kwestii rehabilitacji po zabiegach. Na pewno są cudownymi lekarzami - niejednokrotnie o złotych rękach- znam takich, uwierzcie; ale (wybaczcie mi jeśli pisząc grzeszę) nie traktuję ich jako praktykujących rehabilitantów, bo zwyczajnie nimi nie są. Bo czyż kształcą się w tym kierunku? Nie. Są lekarzami, ich zadaniem jest świetnie pomóc pacjentowi operując, natomiast również ciężką pracę "po" powinni przejąć inni stworzeni do tego ludzie, również z powołaniem i wiedzą - rehabilitanci.

 (...)

Skoro temat tak bardzo się rozwinął chcę otwarcie i publicznie przyznać, że nie stosowałam się do zaleceń lekarskich po zabiegu (nota bene własnego kochanego profesora, którego szalenie cenię i ubóstwiam). Taka jest prawda. Zalecone przez niego ćwiczenia wykonywałam tylko w pierwszym tygodniu (zmieniłam tekst) Powiem więcej - nie zastosowałam się również do zalecenia odrzucenia jednej kuli a potem dwóch. Do końca, do momentu osiągnięcia pełnej sprawności i bazy mięśniowej chodziłam o 2 kulach naturalnie stopniowo coraz mniej z nich korzystając. Świadomie, wiedząc, że robię to dla swojego kręgosłupa, kolan, stóp na przyszłość!
(...)
 nie ma czegoś takiego jak rehabilitacja jednostki chorobowej. Co to znaczy? Nie da się rehabilitować wszystkich w ten sam sposób. Nie istnieje jeden wzorzec, przez którego pryzmat leczy się każdego pacjenta. Moja późniejsza rehabilitacja była ściśle związana z moimi problemami, moimi możliwościami, moimi złymi nawykami i moją kondycją zdrowotną. To było jak podpisanie kontraktu z samą sobą - robię coś zgodnie z naturą (również mimo całej niechęci do 2 kul i utrudnień z tym związanych) a w zamian dostaję komfort na przyszłość i pewność, że mój organizm nie będzie przypominał powyginanego paragrafu!
(...)
 Czytając, ktoś mógłby stwierdzić, ze ślepo jestem zapatrzona słowo rehabilitacja i bezgranicznie wierzę ludziom tej profesji. Otóż nie. Zanim trafiłam na osoby, które swoją wiedzą i doświadczeniem wspaniale mi pomogły trafiałam na rehabilitantów konowałów- tak, nie wstydzę się tego słowa, którzy wnosili więcej złych rad i poleceń niż czegokolwiek co nazwałabym dobrym. Były nawet sytuacje, że po tak "cudownej" rehabilitacji odchorowywałam swoje. Także nie jestem ślepą fanką fizjoterapii w każdym tego słowa znaczeniu. Po raz wtóry podkreślam - jestem zwolenniczką mądrej, nowoczesnej rehabilitacji, zindywidualizowanej pod każdego z osobna pacjenta. Niestety obawiam się, że wielu podobnie jak ja kiedyś miało podobnego pecha i styczność z pseudo-rehabilitantami, nigdy nie mieli szansy trafić pod ręce prawdziwego specjalisty dlatego ich zdaniem rehabilitacja przynosi więcej szkody niż pożytku.

Modlę się aby to o czym wyżej napisałam uległo jak najszybszej zmianie. Niezłomnie wierzę, że jest na to spora szansa i póki tylko starczy mi sił będę otwarcie podkreślać swoje zdanie. Równie gorąco wierzę, że wielu pacjentów przed i po zabiegach choć na moment zastanowi się nad problemem i sensem tego co próbuję przekazać.

Zawsze w duchu sobie powtarzam - doinformowany, poszerzający wiedzę pacjent to mądry pacjent. Korzystajmy z tego, że świat stoi otworem, jesteśmy w XIX wieku, wyposażeni w wspaniałe narzędzie jakim jest internet, tuż za rogiem jest wiedza, po którą wystarczy jedynie sięgnąć."




8 komentarzy:

  1. Jest jeszcze jeden problem - potężny problem - wszechmocny NFZ ... Kierujący się li tylko i wyłącznie kosztami , kontraktujący zbyt mało usług w stosunku do potrzeb , podpisujący umowy z najtańszymi ( nie zawsze najlepszymi ) oferentami , i przede wszystkim narzucający ( wg tabelek ) komu co " potrzebne " ... Nie wszystkich stać na leczenie prywatne , na prywatnych rehabilitantów . Powiedzenie pacjentowi - na NFZ to Panu / Pani nie przysługuje , proszę iść prywatnie , bo inaczej całe leczenie pójdzie na marne , często odbierane jest jako naciąganie , chęć wyłudzenia ostatnich pieniędzy ... Problem jest ogromny , często i lekarzom , i rehabilitantom - nawet tym najbardziej świadomym - ręce opadają i chce się uciekać . Ten rodzaj bezsilności też bywa ciężki do zniesienia ... Nie wiem , jak ten problem rozwiązać - rządzący mają " ważniejsze " sprawy na głowach ... Budzą się przed wyborami , obiecują , a jak dojdą do władzy - mówią , że sie nie da nic zrobić ...
    Przepraszam za tak długi wywód ( a i tak nie jestem pewna , czy dobrze się wyraziłam )ale każdy medal ma dwie strony ...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co przepraszać. To, co napisałaś jest prawdą. Niestety :( NFZ funduje nam zazwyczaj pseudo-rehabilitację. W tych placówkach czas się zatrzymał kilkadziesiąt lat temu i stoi stoi stoi. W kształceniu przyszłych rehabilitantów też nie ma postępów. Tam też czas się zatrzymał.
      Żeby było dobrze, to właśnie tam powinny zajść zmiany. Od podstaw. Inaczej nic się nie zmieni.

      Ja od ponad dwóch lat korzystam z prywatnej rehabilitacji. Wydaję na to wszystkie oszczędności. To inwestycja w siebie. Ostatnio dzięki mojej Rehabilitantce udało mi się zdobyć fundusze na terapię. Portfel odetchnie na jakiś czas.

      Wiem, że tak nie powinno być...ale wolę zrezygnować z kina, nowego ciuszka itp i zafundować sobie godzinę terapii.
      Mądra rehabilitacja ma to do siebie, że indywidualnie dobrane ćwiczenia (pod kątem potrzeb i problemów pacjenta) można wykonywać w domu; a terapeutę odwiedzać raz, dwa razy na tydzień :)

      A na koniec pocieszająco dodam, że w niektórych ośrodkach NFZ sprowadzają nowoczesne metody rehabilitacji :)

      Pozdrawia ciepło :)

      Usuń
    2. i jeszcze tak reklamowo dodam, że nasza Fundacja Bioderko organizuje cykliczne warsztaty rehabilitacji :)
      no i przede wszystkim staramy się edukować i głośno mówimy o potrzebie zmian :)

      Usuń
    3. Oj , żeby tak jeszcze przekonać o potrzebie zmian decydentów ... Ale jak tylko usiądą na Bardzo Wysokim Stołku to problemy Zwykłego Człowieka przestają być dla nich widoczne ... Jak to mówią - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ... Wiele jeszcze czasu minie zanim będzie lepiej - mówię ogólnie o całym systemie opieki zdrowotnej . I niestety - chodzi głównie o pieniądze - może wreszcie będzie tak , że " pójdą " za pacjentem .
      Mam taki mentlik w głowie i niestety świadomość , że walę głową w mur ... Tak się składa , że jestem lekarzem - tylko od zębów - a i tu jest tak sporo problemów ...
      Moi pacjenci ( funkcjonuję - lub usiłuję funkcjonować - w ramach NFZ ) często opowiadają takie historie , że włos sie jeży ... Każdemu chciałoby się pomóc , tylko jak???? Często są to osoby bardzo schorowane , które muszą wybierać - wizyta u lekarza prywatnego czy jedzenie , opłaty ... Chyba zły zawód wybrałam bo nie wiem jak to ogarnąć ... Czasami po pracy mam ochotę iść w świat , zatkać uszy albo krzyczeć ... Głupio ten świat jest urządzony - dobrze mają tylko piękni , zdrowi i bogaci . Koniec , kropka .

      Usuń
    4. Oni słuchają jak są na dole; poziom wyżej i już zapominają :/ System opieki zdrowotnej jest chory, każdy to wie już od dawien dawna. I jakoś nikomu się nie spieszy go uleczyć. Kasa kasa kasa. No ale kiedyś musi to nastąpić. A póki co, trzeba działać na ile się da i pomagać na ile się da :)

      Aleksandro :) wybrałaś z pewnością bardzo dobry zawód :) Mam nadzieję, że praca daje Tobie dużo satysfakcji :)

      Dobrze mają tylko piękni, zdrowi i bogaci -> kurczę, nie łapię się do żadnej z tych kategorii ;)

      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze mają tylko piękni, zdrowi i bogaci -> kurczę, nie łapię się do żadnej z tych kategorii ;)

    - no nie lapiesz sie, bo jestes sliczna, gietka i sprytna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszę :) wystarczy stworzyć inne kategorie i robi się piękniej :)

      Usuń