Zamień oczekiwania na wdzięczność,
a świat od razu stanie się lepszy.

środa, 8 sierpnia 2012

Po/cztery tygodnie

  • z rany nadal się sączy (to nie "JUPI") 
  • jutro ostatni zastrzyk w brzuchol (dziwnie będzie bez tego wieczornego rytuału)
  • prawostronne płaskod@@pie uległo zmniejszeniu, czyli tyłek mi rośnie i pierwszy raz się z tego cieszę :) 
  • NPSB i okolice nic a nic nie bolą .... 
  • leżąc na plecach potrafię podnieść prostą nogę tak, że tworzy kąt 90 stopni z tułowiem :) a np. 25.07. potrafiłam ją unieść na ok 1-2 cm 
!!! JUPI !!! JUPI !!! JUPI !!! JUPI !!! JUPI !!!

4 tygodnie po.... 
tak więc najwyższy czas było zrobić samodzielnie calusieńki obiadek (od zakupów począwszy) :) :) :) 
lekki, choć dwudaniowy: zupka brokułowo - kalofiorowo - koperkowo - ryżowo - śmietankowa :)
oraz tortilla warzywna z jogurtowym sosem :)
muzyka, gotowanie - I LOVE IT !!! + taniec=dobra, bardzo dobra zabawa :)

a wieczorem.... w końcu !!! dopadłam piekarnik :) olbrzymia drożdżówka ze śliwkami i kruszonką :) 
ten zapach.... mmmm...... 
skusiłam się nawet na kawałek przed chwileczką niamiiiii :)

4 tygodnie po....
tak więc można zatańczyć prostą salsę i jeszcze prostszą bachatę :) :) :) 


a tak poza tym, to dziś odkryłam, iż kilka ciut nudnych ćwiczeń w połączeniu z odpowiednią muzyką dają niezły układ taneczny :) :) :) :) 

Życie jest piękne :) 

4 komentarze: