Zamień oczekiwania na wdzięczność,
a świat od razu stanie się lepszy.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Na jagody

Sobota.
Idziemy na jagody, na jagody. W góry. Pod górę. Daleko. Droga zajęła nam ponad 2 godziny.
Idąc zbieraliśmy grzybki. Tylko te obok drogi. Bardzo szybko koszyk zapełnił się samymi borowikami :) :) :)
Jagódek uzbieraliśmy ok 5 litrów. W zimie pierogi będą smakować bosko :o)
W drodze powrotnej doszło jeszcze sporo prawdziwków, podgrzybków i maślaków :) oraz kilka kurek



Niedziela.
Grypa jelitowa/ żołądkowa w najgorszym wydaniu...

Dziś powrót do świata żywych :) JUPI

8 komentarzy:

  1. Piękne grzybki, a tych pierogów to ja już na zapas zazdroszczę, gdyż oprócz czerwonej porzeczki nic z owoców w tym roku nie zamroziłam :|

    OdpowiedzUsuń
  2. zawsze można jeszcze coś zamrozić :) lato i sezon trwa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. GRZYBKI I JAGÓDKI-TAK ale grypie -stanowcze NIE!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam jagódki, mniam! Cieszę się, że "jelitówka" dość szybko minęła.

    OdpowiedzUsuń
  5. kiniu pozdr z tatr,siedzę w małym cichym,sama wiesz "w górach jest wszystko co kocham".zazdroszczę grzybków i jagódek.jelitówki już nie zabałdzo.na mnie jeszcze grzybki czekają w lesie pod fromborkiem.jeszce raz cze z tatr.

    OdpowiedzUsuń
  6. oo Tatry :) :) :) przepiękne miejsce!!! udanego wypoczynku :)

    OdpowiedzUsuń